piątek, 1 listopada 2013

25.

Hej.
Dzisiejszy dzień zaczął się dość nerwowo, już o 6:30 się obudziłam bo syreny wyły bo się gdzieś paliło.. Taki stary jakiś dom się spalił.. Szkoda ale cóż. Szczęście że nikogo tam nie było bo na prawdę wyglądało groźnie, ktoś po prosty podpalił i tyle. No więc po tej akcji pojechaliśmy na cmentarz żeby już uszykować mniej więcej jakoś.. O 9:30 byliśmy w domu i pojechaliśmy z rodzicami i siostrami na inny cmentarz. Potem już wszyscy pojechaliśmy na ten cmentarz co rano byliśmy, tam też zostaliśmy na mszy. Już po tym wszystkim jeszcze karetka przyjechała na cmentarz bo ktoś zasłabł.. No i teraz już jestem w domu.. Jakoś po 14 przyjechaliśmy.. Nogi mnie strasznie bolą, miałam buty na obcasie.. Serio.. Okej to chyba tyle, co do piosenki nic sie nie zmieniło. Trzymajcie się. Cześć :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz